PODRÓŻ WGŁĄB SIEBIE
Wędrówka nocą, w milczeniu, z modlitwą, indywidualnie i w większej grupie, rozważnie stacji drogi krzyżowej, walka z zimnem, deszczem i śniegiem, zmęczeniem, bólem nóg i sennością - to Ekstremalna Droga Krzyżowa, ta nasza Łapszańska 2026.
Wyruszyła po raz dziewiąty spod naszego kościoła z drewnianym krzyżem i z błogosławieństwem kapłanów z grupą osiemdziesięciu osób. Szła jak od lat ul. Leśną, potem przez teren lasów państwowych, ul. Potok w kierunku Polany Wapienne. W tym roku kto dał rady szedł dalej przez Hombark, na łapszańską Czarną Górę i stamtąd prosto do kościoła w Dursztynie by potem ścieżką rowerową wrócić do Łapsz. Trasa to ok. 30 km. Każdy szedł wg. na ile potrafił, bo w tej drodze nie chodzi o ilość kilometrów, ale o podjęcie trudu. Nie było łatwo, a było wręcz bardzo ciężko, ale było warto. Przy cmentarzu ostatnia stacja drogi krzyżowej - była godz. 3.30. Jak zawsze rozważania przygotowane przez organizatorów EDK wpadały nie tylko w ucho, ale i zapadały w serce. Polecamy zapoznanie się z nimi – są dostępne na stronie www.edk.org.pl. Oto niektóre zdania usłyszane podczas wędrówki:
„Życie samo się nie zrobi. Zacznij je tworzyć.
EDK nie mierzy się kilometrami, ale wewnętrzną przemianą. Spotkaniem z Bogiem.
Idź. Idź tak długo, aż zapomnisz, kim byłeś, by narodzić się powtórnie.
Twoim największym więzieniem nie jest cierpienie, ale komfort.
Zadaniem każdego człowieka jest być twórcą własnego życia, człowiek ma uczynić z niego arcydzieło sztuki. Prawdziwa EDK zaczyna się nie od kilometrów, ale od decyzji o zmianie siebie.
Krok pierwszy w drodze do Boga: Nie osądzaj, ale staraj się zrozumieć. Przestań się oszczędzać. Zacznij się stwarzać.
„Odbyć podróż w głąb siebie”, tzn. podjąć refleksję nad swoim życiem, popatrzeć na swoje serce, relacje z Panem Jezusem i podjąć też konkretne postanowienie, które sprawi, że staniemy się pięknymi ludźmi.
Przeszedłem noc, która miała mnie złamać nauczyła mnie słuchać.
Przeszedłem ciszę, która miała mnie przestraszyć, a dała mi twoje imię.
Przeszedłem ból, który miał mnie zatrzymać, a otworzył mi drogę.
A teraz stoję lżejszy, prawdziwszy narodzony na nowo.
I wiem ta noc była początkiem!”
Dziękujemy wszystkim za wspólny trud drogi. Dziękujemy o. Dariuszowi Jabłońskiemu SP za opiekę i wspólną modlitwę. Bogu dziękujemy za możliwość przeżycia tej drogi i za to, że mogliśmy iść.
Jeśli ktoś nie mógł pójść z nami, zawsze może przejść swą drogę indywidualnie w najbliższym czasie, może wybrać dowolną trasę, którą znajdzie na stronie www.edk.org.pl